Patronem tego bloga jest Jan Paweł II...


Serdecznie witam wszystkich Odwiedzających...
Proszę wpisywać intencje na stronie " Modlitwa wstawiennicza" lub klikając z prawej strony w obrazek...wszystkich również proszę o modlitwę za mnie i we wpisanych prośbach...
miłe będzie dla mnie również pozostawienie śladu Waszego pobytu tutaj w komentarzach...ubogacajmy się wzajemnie......sobota 9 kwietnia 2011 roku...
Z pozdrowieniem Chrystusowym - Teresa



Jan Paweł II...
"Proszę was: - abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało, - abyście od Niego nigdy nie odstąpili, - abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On "wyzwala" człowieka, - abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest "największa", która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu" (frag. homilii na krakowskich Błoniach, 1979 r.).

O mnie...

Mam na imię Teresa... 
Jestem katoliczką...po śmierci mojego męża, oddałam swoje życie Panu Jezusowi...To już dziewiąty rok jak jestem Jemu zaślubiona...prywatnie...to była Uroczystość w cichości Naszych serc...
jestem osobą świecką, matką dwojga dorosłych dzieci, babcią dwojga  dorosłych już wnucząt...

gdy byłam młodsza to wiele działałam charytatywnie w swojej parafii...teraz, gdy już zdrowie nie pozwala mi na fizyczną działalność, Pan Bóg, w swojej dobroci, pokazał mi swój plan na moje dalsze życie...
mam cichą nadzieję, że dobrze ten plan Boży odczytałam...
jest we mnie radość i pokój, że mogę jeszcze służyć innym i Panu Bogu...


Dlaczego modlitwa wstawiennicza...
dlaczego za wstawiennictwem Jana Pawła II...

Cztery lata temu (około roku po śmierci Jana Pawła II) miałam taki sen...
Przyśnił mi się Papież...wyglądał dużo młodziej...(tak jak na zdjęciach
z późnych lat osiemdziesiątych)...
stał uśmiechnięty i patrzył na mnie...rozpostarł ramiona w geście
zaproszenia abym do Niego podeszła...
podeszłam...otoczył mnie ramionami i uścisnął...
następnie odsunął mnie od siebie położył mi swoje ręce na ramionach
i powiedział:
„ Zatrudniam cię jako swoją sekretarkę”...

Pierwszą myślą po przebudzeniu było to, że mam przyprowadzać do Niego
ludzi...długo nie mogłam rozeznać o co mnie w tym śnie prosi...miałam wiele pytań...czy to sen ważny, proroczy?...czy zawracać sobie nim głowę?...może to jakaś pokusa?...a jeśli tak to co z tym snem zrobić...
powiedziałam o tym śnie swojemu kierownikowi duchowemu...polecił mi modlitwę i abym pytała Pana Boga i prosiła o dobre rozeznanie...
No właśnie...modliłam się...zapominałam...zadawałam pytania...
przedłużałam słuchanie...znów zapominałam i tak do 2 kwietnia tego
roku...
poprosiłam tego dnia o modlitwę wstawienniczą moje przyjaciółki
z Odnowy w Duchu Świętym...ponieważ to była rocznica śmierci Papieża
jakoś szczególnie czułam na tej modlitwie Jego obecność...
przypomniałam sobie moje pytanie „ o co chodzi z tą sekretarką”...
otrzymałam taką delikatną podpowiedź „Jan Paweł II z trudem cierpienia
dochodził do swojej wielkości człowieczeństwa...może więc być moim przewodnikiem na trudnych drogach mojej codzienności...”
jakoś głęboko odczułam te słowa i wieczorem na modlitwie rozważałam
je...przyszło mi na myśl, że mogę, jako sekretarka, polecać Papieżowi
ludzi z ich prośbami, intencjami, cierpieniami aby wstawiał się za nimi
do Pana Boga...odczułam to jako swoją misję...założyłam blog aby mieć
więcej ludzi do polecania ich Bogu...

i proszę Cię Panie daj mi ludzi...postaw na mojej drodze tłumy abym mogła się za nich modlić i polecać ich wstawiennictwu Jana Pawła II...a moją codzienność, moje cierpienia fizyczne i duchowe, moją walkę duchową ofiarować za nich w modlitwie wstawienniczej...

Dlaczego blog Talitha cum...

Ponieważ na tej samej modlitwie usłyszałam słowa:

 " Talitha cum...mówię ci, dziewczynko, wstań!
ona nie umarła, lecz śpi
JESZCZE  ŻYCIE  WYJDZIE  CI ! "

 są to słowa z piosenki " Talitha kum " zespołu Love Story...proszę posłuchajcie...tutaj...
 
Martwiłam się, że moje życie ze względu na słabe zdrowie jest takie nijakie...takie bezwartościowe...
kiedyś działałam...teraz jestem w domu...mam dużo czasu...
po tych słowach uwierzyłam, że coś jeszcze mogę robić dla innych...otrzymałam kiedyś charyzmat modlitwy wstawienniczej...miałam potwierdzenia od ludzi za których się modliłam...teraz przyszedł znów czas na modlitwę wstawienniczą...
połączona z misją wstawienniczą Jana Pawła II daje ogromną siłę i moc...
"jeszcze życie wyjdzie mi"...czy to nie piękne?...
  


2 komentarze:

  1. Tak Tereso, to piękne. Wszystko w swoim czasie... jest czas radości i czas smutku... i czas pląsów i czas modlitwy...
    Należę do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym i proszę Ducha Świętego o dar modlitwy wstawienniczej...Pomódl się też za mnie. Anna

    OdpowiedzUsuń
  2. Pan, jest wielki! Stawiam pierwsze kroki w modlitwie wstawienniczej, bo dostałam takie rozeznanie, że Bóg mnie obdarzył... Proszę Cię o modlitwę; abym była wierna, abym była odważna i abym ufała Bogu w każdej sytuacji. Anna

    OdpowiedzUsuń