Patronem tego bloga jest Jan Paweł II...


Serdecznie witam wszystkich Odwiedzających...
Proszę wpisywać intencje na stronie " Modlitwa wstawiennicza" lub klikając z prawej strony w obrazek...wszystkich również proszę o modlitwę za mnie i we wpisanych prośbach...
miłe będzie dla mnie również pozostawienie śladu Waszego pobytu tutaj w komentarzach...ubogacajmy się wzajemnie......sobota 9 kwietnia 2011 roku...
Z pozdrowieniem Chrystusowym - Teresa



Jan Paweł II...
"Proszę was: - abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało, - abyście od Niego nigdy nie odstąpili, - abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On "wyzwala" człowieka, - abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest "największa", która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu" (frag. homilii na krakowskich Błoniach, 1979 r.).

sobota, 30 kwietnia 2011

"Polsko, Bóg cię wywyższa, ale umiej być wdzięczna!". Dałaś światu wielkiego Papieża - nieustraszonego świadka wiary, pielgrzyma niosącego Chrystusa aż po krańce ziemi, orędownika prawdy i wolności. Profetycznego proroka i mistyka, prawdziwego ojca całej rodziny ludzkiej. Teraz znak daje Niebo - jest nim pieczęć świętości, jaką Kościół kładzie na życiu i posłudze Jana Pawła II. Wyśpiewajmy radosne "Te Deum laudamus" za dar takiego Papieża, za łaskę beatyfikacji zaledwie sześć lat po Jego odejściu, której dokona - po raz pierwszy w dziejach papiestwa - bezpośredni następca Jana Pawła II Ojciec Święty Benedykt XVI.

więcej : Nasz dziennik

piątek, 29 kwietnia 2011

Cudowny połów


Konrad Witz
tempera na desce, 1443–1444, Muzeum Sztuki i Historii, Genewa
Cudowny połów  
Apostołom nie było wcale łatwo uwierzyć w to, że Chrystus zmartwychwstał. Kiedy stanął na brzegu jeziora Genezaret, nie poznali go. Scenę tę dokładnie opisuje Ewangelia wg św. Jana. „Jezus rzekł do nich: »Dzieci, czy macie co na posiłek?«. Odpowiedzieli Mu: »Nie«. On rzekł do nich: »Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie«. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: »To jest Pan!«.

Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się w morze” (J 21, 5-7). Konrad Witz namalował Zbawiciela stojącego nie na brzegu jeziora, ale na wodzie. Może uznał, że ludziom oglądającym jego obraz też nie jest łatwo uwierzyć w Zmartwychwstanie. Cudowne unoszenie się Jezusa na wodzie ma ich przekonać, że widzą naprawdę Zmartwychwstałego, a apostołowie nie pomylili się, rozpoznając Go.

Dla artysty szczególnie ważna była reakcja św. Piotra na objawienie mu prawdy o tym, że widzi Jezusa. Dlatego namalował tego apostoła dwukrotnie. Poznajemy Piotra z łatwością, bo jako jedyny ubrany jest w czarne szaty. Żeby ułatwić nam identyfikację apostoła, malarz celowo pominął więc szczegół, że Piotr przed skokiem do wody przywdział wierzchnią szatę. Apostoł siedzi w łodzi, podtrzymuje sieć z rybami i uważnie przygląda się nieznajomemu mężczyźnie. To chwila, w której jeszcze nie wie, co zrobić. Nieco niżej płynie już do Pana, porzucając wszelkie wahania. Do takiej postawy malarz namawia nas wszystkich.
(za: Leszek Śliwa, Gość Niedzielny Nr 13/2010)
źródło: Wiara.pl

czwartek, 28 kwietnia 2011

Wieczerza w Emaus


Diego Rodríguez de Silva y Velázquez
olej na płótnie, 1622–1623, Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork
Wieczerza w Emaus  
Dwaj uczniowie Jezusa, kilka dni po Jego śmierci, wybrali się do Emaus, wioski pod Jerozolimą. Po drodze spotkali nieznajomego, którego zaprosili na kolację w gospodzie. W chwili gdy łamał i błogosławił chleb, zorientowali się, że to zmartwychwstały Chrystus. Właśnie tę chwilę, z Ewangelii według św. Łukasza, namalował Velázquez.

Hiszpański artysta postanowił całą wymowę sceny wyrazić gestami trzech biesiadników. Usunął więc z kompozycji wszystko, co mogłoby rozproszyć uwagę widza. Nie widzimy więc ani oberżysty, ani innych gości, ani wystroju karczmy, ani nawet potraw na stole.

Postać Chrystusa Velázquez wyróżnił tylko delikatną, ledwie widoczną aureolą. Na ręce Zmartwychwstałego możemy też dostrzec ślad po gwoździu, którym była przybita do krzyża. Jezus znajduje się na tym samym planie co uczniowie. W przestrzeni pomiędzy nimi a Panem widzimy ręce wyrażające trzy różne gesty.

Zbawiciel łamie chleb, co ma przypomnieć uczniom Ostatnią Wieczerzę, podczas której ustanowił Eucharystię. Uczeń w głębi pytająco spogląda na kolegę, jego nieśmiało wyciągnięta ręka wyraża niezdecydowanie i wahania. Uczeń z prawej strony chyba już wszystko zrozumiał, pewny gest jego lewej ręki jest jakby odpowiedzią na pytanie współbiesiadnika.

Co ten gest oznacza? Uczeń nie kieruje przecież ręki na Chrystusa. Czyżby pokazywał Jerozolimę i znajdujący się tam Wieczernik? A może raczej wskazuje nieokreśloną dal, z której napływa rozjaśniające postać Zbawiciela światło? Przestrzeń, w której każdy z nas znajdzie życie wieczne.
(za: Leszek Śliwa, Gość Niedzielny Nr 14/2010)
źródło: Wiara.pl

środa, 27 kwietnia 2011

Chrystus ukazuje się apostołom, przechodząc przez zamknięte drzwi


Duccio di Buoninsegna
tempera na desce, 1308-1311, Muzeum dell’Opera del Duomo, Siena
Chrystus ukazuje się apostołom, przechodząc przez zamknięte drzwi  
Zdumieni apostołowie tłoczą się z obu stron i patrzą na błogosławiącego im Chrystusa. Zmartwychwstały Pan właśnie im się objawił w Wieczerniku. Uczniowie Jezusa schronili się tam, zamykając szczelnie drzwi. Jak czytamy w Ewangelii według św. Jana „(…) Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: »Pokój wam!«” (J 20,26).

W samym środku obrazu, za plecami Jezusa, widzimy drzwi zamknięte poprzeczną sztabą. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że przez tak zaryglowane wrota nie można było zwyczajnie wejść. Dla Zbawiciela nie były one jednak żadną przeszkodą. Za chwilę Jezus pokaże swoje rany św. Tomaszowi. Uczeń ten był nieobecny, gdy Zmartwychwstały po raz pierwszy ukazał się apostołom. Tomasz pełen był wątpliwości, które Jezus postanowił rozwiać. Ślady po gwoździach widzimy wyraźnie na nagich stopach Zbawiciela.

Scena ta jest częścią wielkiej kompozycji, zwanej La Maestà (czyli majestat Matki Bożej). Niegdyś ozdabiała ona ołtarz główny katedry w Sienie. Centralny obraz poliptyku przedstawia Madonnę na tronie, adorowaną przez aniołów i świętych. Otaczało ją 13 scen z życia Maryi i Chrystusa oraz 16 postaci proroków i świętych. Na odwrocie zachowały się 42 kompozycje poświęcone dziejom Chrystusa. Jedną z nich był właśnie obraz „Chrystus ukazuje się apostołom, przechodząc przez zamknięte drzwi”. Całość przypominała nieco ikonostas (ścianę z ikonami oddzielającą prezbiterium od nawy) z prawosławnej świątyni. Sztuka włoska była bowiem w średniowieczu pod silnym wpływem bizantyńskiej.

Niestety, pod koniec XVIII wieku poszczególne części Maestà zostały rozdzielone. Niektóre obrazy zaginęły, inne znajdują się w różnych muzeach na całym świecie.
(za: Leszek Śliwa, Gość Niedzielny Nr 17/2009)
źródło: Wiara.pl

wtorek, 26 kwietnia 2011

Stanąłeś przede mną Zmartwychwstały...
a ja z bojaźnią i niedowierzaniem patrzę na Ciebie, Panie...
Żyjesz!!! To wszystko prawda o czym mówiłeś...teraz to
zrozumiałam...
Czy mogę Cię dotknąć, Panie...
nie tak jak niewierny Tomasz...
ale z zachwytu, że Jesteś...
Jakże jesteś piękny w tym Zmartwychwstaniu, Jezu...
jakże piękny...

"Z moich zapisywań..."

Obrazy Zmartwychwstałego


ks. Tomasz Jaklewicz, współpraca: ks. Leszek Makówka
Ewangelie szkicują wizerunek Zmartwychwstałego delikatną kreską. Jak przedstawić to, co wykracza poza ludzką wyobraźnię? Jak namalować największą Nadzieję?
Noli me tangere
Ostatnią grupę przedstawień stanowią sceny spotkań Zmartwychwstałego z wybranymi świadkami: Marią Magdaleną, uczniami z Emaus, św. Tomaszem, Apostołami nad Jeziorem Galilejskim. Najbardziej rozpowszechnionym motywem w sztuce chrześcijańskiej stało się spotkanie Marii Magdaleny z Jezusem. Uczennica wzięła swojego Mistrza za ogrodnika. „Noli me tangere” (Nie dotykaj mnie) – tajemnicze słowa Jezusa, które wypowiada do Magdaleny, stały się nazwą własną sceny inspirującej przez wieki największych artystów.

„Noli me tangere”. Spotkanie Marii Magdaleny ze Zmartwychwstałym. Fresk Fra Angelico (1440, Florencja) fot. Wisipix
Od XIV wieku Chrystus bywa pokazywany jako ogrodnik, z łopatą, grabiami i kapeluszem. Jezus jako ogrodnik – ten wizerunek ma swoją biblijną głębię. Pierwotnym powołaniem człowieka, według Księgi Rodzaju, było uprawianie ogrodu. Człowiek przez grzech porzucił Boży ogród i wybrał życie z dala od źródeł. Jezus przez swoje zmartwychwstanie przywraca człowieczeństwu jego pierwotny kształt. Wprowadza nas na powrót do Bożego ogrodu, w którym nie ma już śmierci ani grzechu. Najdoskonalszy obraz Zmartwychwstałego pozostanie tylko niedoskonałym odbiciem największej Nadziei. Słowa „Noli me tangere” stoją na straży niewymownej tajemnicy. Zbliżamy się do niej, kiedy wytrwale szukamy Jezusa wśród żyjących.
źródło: Wiara.pl

niedziela, 24 kwietnia 2011

środa, 20 kwietnia 2011

Cierpienie ukrzyżowanego Boga nie jest tylko jakimś rodzajem cierpienia pośród innych, mniejszym czy większym bólem, lecz nieporównywalną miarą cierpienia. Chrystus, cierpiąc za nas wszystkich, nadał cierpieniu nowy sens, wprowadził je w nowy wymiar, w nowy porządek: w porządek miłości
Jan Paweł II

piątek, 15 kwietnia 2011

Z wolna słowom odbieram blask...



Z wolna słowom odbieram blask, 
spędzam myśli jak gromadę cieni, 
- z wolna wszystko napełniam nicością, 
która czeka na dzień stworzenia. 
To dlatego, by otworzyć przestrzeń 
dla wyciągniętych Twych rąk, 
to dlatego, by przybliżyć wieczność, 
w którą byś tchnął. 

Nie nasycony jednym dniem stworzenia, 
coraz większej pożądam nicości, 
aby serce nakłonić do tchnienia 
Twojej Miłości.

Karol Wojtyłła

Potrzebujemy wsparcia i obrony


Ojczyzna to dom, ziemia, groby, język, tradycja, to serce. Człowiek wyrasta bowiem ze ściśle określonej ziemi i tę ziemię kocha. Wołajmy razem do św. Michała Archanioła, by prowadził nasz kraj dobrą drogą umiłowania Boga, Polski i Kościoła.

W swoich pismach błogosławiony ks. Bronisław Markiewicz, założyciel Księży Michalitów i Sióstr Michalitek, wzywa wszystkich Polaków do oddawania Księciu Aniołów czci: "Święty Michał jest głównym patronem Kościoła katolickiego i ma prawo do wielkiej czci i nabożeństwa u wszystkich narodów chrześcijańskich, lecz my szczególniej jesteśmy do tego zobowiązani". Za wieloma świętymi ten błogosławiony kapłan głosi, że św. Michał Archanioł po Najświętszej Maryi Pannie w Niebie zajmuje pierwsze miejsce, jest pierwszą potęgą na niebie i ziemi, a także po Niej najwięcej wpływa na losy świata. Nasze ostateczne zwycięstwo w ich ręku spoczywa.
Zanim człowiek doświadczy ataków złego ducha, a także podczas kuszenia, zakulisowo, niewidzialnie, jakby na zapleczu, rozgrywa się walka między naszym kusicielem i naszym obrońcą. Błogosławiony ks. Bronisław akcentuje, że złe duchy posługują się podstępem, przebiegłością i zasadzkami. Jako ludzie potrzebujemy wsparcia, dodatkowej obrony, by w te zasadzki nie wpaść. Święty Michał Archanioł broni nas przed atakami złego, neutralizuje je, osłabia, a nawet uniemożliwia. To on ujawnia podstęp i przebiegłość złego, demistyfikuje jego plany i działanie, a zarazem umacnia człowieka w godzinie walki. "Stójmy przy św. Michale Archaniele dzierżącym zwycięską ręką chorągiew Krzyża Chrystusowego i pamiętajmy, że pod tą chorągwią, idąc naprzód i walcząc, pokonamy szczęśliwie wszystkie zasadzki i napaści złego ducha", zachęca błogosławiony ks. Bronisław.
ks. Piotr Prusakiewicz CSMA

środa, 13 kwietnia 2011


   "Mater Ecclesiae Totus Tuus"  ( "Matka Kościoła Cały Twój")
  MB z Dzieciątkiem - mozaika na ścianie Pałacu Apostolskiego w Watykanie

(Dzieło to znajdowało się pierwotnie na jednej z kolumn watykańskiej Bazyliki Konstantyńskiej, a w 1067 roku zostało przeniesione do kaplicy Collona, gdzie pozostaje do dziś. W 1970 roku papież Paweł VI nadał wizerunkowi tytuł „Mater Ecclesiae” („Matka Kościoła”), natomiast papież Jan Paweł II, po ocaleniu z zamachu 13 maja 1981 r. polecił umieścić jej powiększoną replikę, wykonaną także techniką mozaikową i opatrzeć napisem czterech słów: "Mater Ecclesiae Totus Tuus"-"Matka Kościoła Cały Twój". )


" Pragnę raz jeszcze całkowicie zdać się na Wolę Pana. On Sam zdecyduje, kiedy i jak mam zakończyć moje ziemskie życie i pasterzowanie. W życiu i śmierci Totus Tuus przez Niepokalaną. Przyjmując już teraz tę śmierć, ufam, że Chrystus da mi łaskę owego ostatniego Przejścia czyli Paschy. Ufam też, że uczyni ją pożyteczną dla tej największej sprawy, której staram się służyć: dla zbawienia ludzi, dla ocalenia rodziny ludzkiej, a w niej wszystkich narodów i ludów (wśród nich serce w szczególny sposób się zwraca do mojej ziemskiej Ojczyzny), dla osób, które szczególnie mi powierzył – dla sprawy Kościoła, dla chwały Boga Samego."
fragm. Testamentu Jana Pawła II
Testament Jana Pawła II   czytaj

wtorek, 12 kwietnia 2011

 Julian Tuwim (1894-1953), Ojczyzną moją jest Bóg

   Ojczyzną moją jest Bóg, 
   Duch, Syn i Ojciec wszechświata.
   Na każdej z moich dróg 
   Ku Niemu dusza ulata.

   Ojczyzną moją jest łan, 
   Łan Polski, prostej, serdecznej, 
   Niech mi pozwoli Pan 
   W nim znaleźć spoczynek wieczny.

   Ojczyzną moją jest dom, 
   Kochany dom rodzicielski, 
   Przytułek cichym snom 
   Młodości sielskiej - anielskiej.

   Patrzę, strudzony śród dróg, 
   W oczu twych błękit przeczysty, 
   I jest w nim wszystko: i Bóg, 
   I Polska, i dom ojczysty.
 

niedziela, 10 kwietnia 2011

Dzisiaj modlimy się za dusze ludzi, którzy zginęli w katastrofie w Smoleńsku...
modlimy się także za tych ludzi, którym zależy aby prawda o tej katastrofie nie dotarła do wszystkich ludzi...
módlmy się za tych, którym dobro Polski jest obojętne...
Modlitwa za Ojczyznę ks. Piotra Skargi
   Boże, Rządco i Panie narodów, z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać, a za przyczyną Najświętszej Maryi Panny, Królowej naszej, błogosław Ojczyźnie naszej, by Tobie zawsze wierna - chwałę przynosiła imieniowi Twemu, a syny swe wiodła ku szczęśliwości.
   Wszechmogący, wieczny Boże, wzbudź w nas szeroką i głęboką miłość ku braciom i najmilszej matce, Ojczyźnie naszej, byśmy jej i ludowi Twemu, swoich pożytków zapomniawszy, mogli służyć uczciwie.
   Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje, rządy naszego kraju sprawujące, by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować.
   Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen

sobota, 9 kwietnia 2011

Modlitwa wstawiennicza to nic innego jak prośba o błogosławieństwo Boże dla innych ludzi. Jest to wyraz naszej troski o dobro  drugich. Wynika zatem z miłości i swoje źródło ma w Bogu, który „dla nas i dla naszego zbawienia” stał się człowiekiem.
Modlitwa nie jest zewnętrznym nakazem, ale raczej wewnętrznym poruszeniem serca. Można nawet powiedzieć, że modlitwa to życiowa konieczność i swoisty obowiązek troski o drugiego człowieka, obowiązek wypływający z miłości.
Pragnąć zaś powinniśmy dóbr nie tylko dla siebie, ale także dla drugich, gdyż tego wymaga miłość bliźniego do której jesteśmy zobowiązani.
Uwierzyć w moc modlitwy możemy tylko modląc się i usilnie szukając woli Bożej w naszym życiu. Nie możemy poddawać się, gdy tylko pojawią się trudności czy wątpliwości. Nie wolno nam także się zbyt łatwo zniechęcać. Kluczowe będzie życie sakramentalne, uświadamiania sobie obecności Boga w naszym życiu, lektura Pisma Świętego oraz wpatrywanie się w przykłady życia świętych, szczególnie Maryi. To Ona przecież jako pierwsza wstawiła się za gospodarzami wesela w Kanie, wstawiając się u Swego Syna. Pierwszy cud dokonany po wstawiennictwie – to chyba wszystko wyjaśnia.

Nie zapominajmy, że wstawiennictwo to nie tylko odmawianie modlitw, ale także ofiarowywanie swoich cierpień, walk ze złem, trudności w zdobywaniu cnót, postów w intencji danej osoby. Wszystko to doskonale się uzupełnia.

O co prosić ?

Św. Augustyn pisze, że modlitwa jest wyrazicielką nadziei. Możemy zatem prosić w niej o wszystko, czego dana osoba potrzebuje i co mamy nadzieję uzyskać dla niej: o zdrowie, przyjaźń, cnoty, odkrycie powołania, umocnienie, powodzenie, życie wieczne.
Modlić się możemy o wszelkie dobra, materialne i duchowe, które są użyteczne w wędrówce do Boga. 
 źródło: fronda.pl